top of page
Szukaj

Wrażliwość - błogosławieństwo czy przekleństwo?


Czuć czy się znieczulać?...

To częsty dylemat, który niektórych prowadzi ku wzbogaconemu przeżywaniu świata, pozwala dostrzegać sztukę i piękno otoczenia i cieszyć się tym, co jest dookoła, a innych skłania do szukania dróg odcięcia się od zalewających uczuć, bo zbyt to czucie bolesne, udręczające, przytłacza, komplikuje relacje itd...

Warto w tym miejscu wspomnieć, że owe "odcinanie się" to nie tylko efekt stosowanych strategii w postaci różnych uzależnień (alkohol, narkotyki, papierosy, jedzenie, praca etc.), ale również efekt tego, nad czym nie mamy właściwie kontroli - efekt działania naszego układu nerwowego, któremu jest już po prostu za dużo.

Taki przeładowany układ nerwowy, który nie jest w stanie już na bieżąco się regulować i powracać do stanu równowagi, działa najpierw w stanie nadmiernej czujności (walczy lub ucieka) a potem znieruchomienia. Najpierw więc czujemy coś "nazbyt" intensywnie, a potem możemy już nie czuć nic (stan już bardzo niebezpieczny, gdy długotrwale się utrzymuje, bo pojawia się np. depresja).


Generalnie, wzbogacone przeżywanie świata, rozpoznawanie docierających do nas informacji (np. doznane uczucie jest informacją o nas samych, z którą możemy coś zrobić) może mocno wpływać na jakość naszego życia

Gdy nie pozwolimy się znieczulić na to, co widzimy; gdy dopuszczamy, by coś nas poruszało, smuciło czy złościło, możemy zachować trzeźwość myślenia, człowieczeństwo i dbałość o własny dobrostan. Czując potrafimy okazywać empatię zarówno wobec siebie jak i innych. Czując nie akceptujemy bezrefleksyjnie tego, co dostarcza nam świat reklamy, przerażających wiadomości, czy przemocy w grach komputerowych.

Czując dbamy o swoje ciało. Czując dbamy o swoje relacje - możemy być elastyczni, dbać o granice, świadomie decydować o ich formie.

Czucie to wiedza. Możemy się uczyć uświadamiać sobie, co czujemy w odniesieniu do tego, co widzimy czy słyszymy. Możemy się również uczyć tego, co czujemy wobec tego, co właśnie doświadczamy - a potem świadomie decydować co dalej. Dzięki czuciu i opiekowaniu się sobą możemy zapobiec również wielu chorobom somatycznym.

Same błogosławieństwa? Zależy.


Bardzo wysokiemu poziomowi wrażliwości może  towarzyszyć częste zawstydzanie, lękliwość, przytłoczenie. Wysoka wrażliwość może sprawić, że zbytnio zwracamy uwagę na innych, za bardzo przejmujemy się tym, jak ktoś nas odbiera.

Wysoka wrażliwość grozi tym, że reagujemy nieadekwatnie; tracimy kontakt z rzeczywistością i faktami; bywamy "nieobecni".


Najpiękniejszy stan, który pozwala żyć najpełniej to ten, który łączy umiarkowany stopień wrażliwości z obecnością. 

Największy rozwój odbywa się w tych momentach kiedy pozwalasz sobie czuć, ale równocześnie potrafisz skupiać się na teraźniejszości. To stan w którym jesteś jakby 50/50 - w kontakcie ze sobą i ze światem.


Takie to piękne momenty idealnej proporcji bywają odkrywane podczas spotkań z końmi.

Te punkty odniesienia pomagają potem zauważać, że w życiu za bardzo oddaliliśmy się w stronę zbytniej emocjonalności lub zbytniego racjonalizowania (nie uwzględniania czucia; kierowania się tylko rozumem).

Mając punt odniesienia możesz szukać jak zwiększać proporcję ku większej harmonii w życiu.


Czego szczerze Ci Drogi Czytelniku życzę...



14 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentarios


bottom of page